Moja Historia

 

„Jeśli czegoś naprawdę pragniesz i bardzo się starasz, możesz spełnić swe marzenia”

Przeczytanie tej historii pozwoli Tobie zrozumieć dlaczego nigdy nie powinieneś się poddawać w walce o swoje marzenia.

Pochodzę z niewielkiej wioski, w której brakowało jakichkolwiek perspektyw na lepsze jutro. Wychowywałem się w domu, w którym nigdy się nie przelewało. Było nas pięcioro rodzeństwa, pracował tylko tato, bo mama opiekowała się naszym niepełnosprawnym bratem.  Od dziecka byłem uczony, że abym coś miał musiałem najpierw na to zapracować. Podczas gdy moi rówieśnicy cieszyli się beztroskim dzieciństwem, ja już jako 14 letni  imałem się różnych zajęć – myłem szyby samochodowe na pobliskiej autostradzie, sprzedawałem owoce na deptaku w centrum miasta, itp. Zawsze chciałem czegoś więcej od życia i w tym celu wykorzystywałem wszelkie dostępne mi wówczas formy pracy zarobkowej. Kiedy dorosłem starałem się unikać pracy na etacie, ponieważ wiedziałem, że w ten sposób nie zarobię zbyt wiele. Chciałem także sam decydować o tym, co i kiedy robię. To sprawiło, że zajmowałem się przede wszystkim różnymi formami handlu. Sprzedawałem między innymi owoce, warzywa, drewno kominkowe, a nawet jemiołę. W sytuacji, gdy nie miałem czym handlować, natychmiast szukałem kolejnych rozwiązań. Nie bałem się żadnej pracy. Bywało, że podczepiałem przyczepkę do swojego Fiata 125p i zbierałem złom na wysypiskach śmieci.

Wielokrotnie zdarzało się, że handel nie wystarczał i osiągałem dno finansowe.

Znam doskonale odczucie poniżenia, kiedy na stacji benzynowej musiałem tankować samochód za 5 lub 10 zł., bo nie miałem ani grosza więcej. Wtedy łapałem się wszelkich prac, np.: na budowie przy betoniarce, jako spawacz, w restauracji McDonald`a nawet jeździłem moim fiatem na „wystawki” do Niemiec. Taki styl życia prowadziłem przez ponad 5 lat, aż w pewnym momencie zatrzymałem się i zapytałem sam siebie, „co osiągnę robiąc wciąż to samo, co robię do tej pory?” Lata mijały, a ja dalej jeździłem fiatem 125p i nie zarabiałem zbyt wiele.

 

 

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów” Albert Einstein.

Miałem ogromne marzenia! – Ty też je masz?

Chciałem pójść na studia, mieć świetny luksusowy samochód, zwiedzać świat i wybudować własny dom – po prostu być szczęśliwym człowiekiem, który cieszy się wolnością finansową! Wiedziałem, że jeśli będę robił to, co do tej pory, to nie osiągnę w życiu zbyt wiele. Bardzo chciałem odmienić moje życie i wyrwać się z tej „biedy”.  To wtedy postanowiłem zarobić na założenie własnej działalności. Zdeterminowany w swym postanowieniu, nie znając języka angielskiego, wyjechałem w 2004 roku do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy.  Chciałem zarobić pieniądze na otworzenie swojej firmy. W Anglii spędziłem półtora roku, gdzie bez znajomości języka, mogłem pracować tylko jako robotnik fizyczny. Zaczynałem od pracy w fabryce przy taśmociągu, na budowie, sprzątałem ogrody itp. Przez ponad rok pracowałem w myjni samochodowej myjąc ręcznie do 70 samochodów dziennie. Byłem gotowy poświęcić się i przetrwać najgorszy wysiłek, aby móc w końcu uzbierać kapitał na start własnej firmy. Po półtora roku wróciłem do Polski i otworzyłem własną działalność gospodarczą. Mając pieniądze czułem się wspaniale. Także w tym czasie rozpocząłem wymarzone studia. Marzenie o wolności finansowej wydawało się być bliskie osiągnięcia. Niestety po 2 latach zbankrutowałem i widoki na lepszą przyszłość znów zaczynały znikać. Będąc już dorosłym mężczyzną straciłem wszystko co miałem. Zrezygnowany rozważałem powrót do pracy za granicą, tylko po co? Żeby ponownie pracować w pocie czoła? Być poniżanym i tułać się daleko od bliskich na obcej ziemi? Miłość do ojczyzny sprawiła, że chciałem spełnić swe marzenia tu gdzie się urodziłem w naszej wspaniałej  Polsce. Potrzebowałem tylko dobrego pomysłu na biznes.

Nadzieja realizację marzeń.

W 2007 roku nawiązałem współpracę z Europejskim Centrum Odszkodowań Sp. z o.o. (Od 2010r. Spółka Akcyjna) Zapoznałem się z produktem (pomoc w uzyskaniu odszkodowania) oraz zakresem zadań stawianych przedstawicielom. Przetrawiłem to w sobie i zrozumiałem, że to jest to czego poszukiwałem. Zauważyłem, że współpraca z EuCO zaspokoi moje aspiracje. Mogłem pomagać ludziom w uzyskaniu wyższego odszkodowania oraz zadośćuczynienia i przy okazji zarabiać godne pieniądze. To co było dla mnie najistotniejsze, to fakt, że czułem się dobrze oferując usługi EuCO poszkodowanym. Dlaczego? W 2006 roku miałem wypadek komunikacyjny nie ze swojej winy. Z polisy OC sprawcy wypłacono mi za urazy tylko 1800 zł odszkodowania. O resztę musiałem walczyć w sądzie. Po roku uzyskałem jeszcze 7000 zł.  Myślę, że zdecydowana większość Polaków ma podobne a nawet gorsze problemy z ubezpieczalniami i proceder zaniżania odszkodowań jest znany chyba każdemu.

Najważniejsze dla mnie, to fakt, że poszkodowany nie musi wyciągać z portfela nawet jednej złotówki, by skorzystać z naszych usług, ponieważ nie pobieramy z góry żadnych opłat ani zaliczek. Nasze honorarium pobieramy w formie prowizji tylko od uzyskanego odszkodowania. GDYBY ZDARZYŁO SIĘ TAK, ŻE NIC NIE UZYSKAMY, TO WÓWCZAS KLIENT ZA NIC NIE PŁACI. Klient może jedynie zyskać i nie ma nic do stracenia.  Bardzo często słyszę od moich klientów – dziękuje za pomoc Panie Dominiku, będziemy Pana polecać i faktycznie polecają. To właśnie sprawia, że szczerze i z przekonaniem mogę polecać  EuCO swoim klientom i czuję się z tym bardzo dobrze.

To, że sam wypracowuję swoje zyski, w postaci prowizji od uzyskanego świadczenia, spowodowało, że moje marzenia powoli zaczęły się spełniać.

Pomimo braku doświadczenia postanowiłem codziennie konsekwentnie pracować. Kierowałem się złotą zasadą, wedle której nie wracałem do domu, póki nie znalazłem klienta lub współpracownika. Bywały spotkania, podczas których poszkodowani nie byli zainteresowani moją ofertą. Zaraz po wyjściu rodziły się wewnętrzne negatywne przekonania, „ja się do tego nie nadaję”. Pojawiała się myśl o powrocie do Londynu. Tego typu negatywne myśli towarzyszyły mi przez długi czas. Cztery miesiące pracy pełne porażek. Coś było nie tak.  Mój menadżer poradził mi bym wziął udział w szkoleniu sprzedażowym. Nie bardzo wierzyłem, że mnie „starego handlarza” mogą czegoś jeszcze w tym zakresie nauczyć. Jednak uległem namowom i udałem się na pierwsze w moim życiu szkolenie sprzedażowe. Tu nastąpił szok. Do tej pory ja oferowałem towar i pobierałem od klienta pieniądze. Tu się dowiedziałem, że to ja przynoszę do klienta pieniądze, a moja prowizja pojawi się dopiero wówczas, gdy on otrzyma swoje pieniądze. Tu obowiązują zupełnie inne zasady „handlu”, niż te z którymi miałem do czynienia. Po tym szkoleniu odkryłem, że głównym powodem nieudanych spotkań, był brak odpowiedniej wiedzy i umiejętności na temat obsługi tego typu klienta. Dzięki udziałowi w szkoleniu odkryłem, że wszystkiego można się nauczyć – wystarczy chcieć.

Nie będę Cię czarował, że po miesiącu współpracy zarobiłem fortunę. Napiszę Ci prawdę. Przez pierwsze pół roku zarabiałem maksymalnie do 2000 zł miesięcznie i traktowałem tą współpracę jako „pracę dodatkową” – początki zawsze są trudne. Jednak po roku ciężkiej i systematycznej pracy moje zarobki przekroczyły 5000 zł, prowizja zdecydowanie przekroczyła pensję,  jaką miałem za pracę w Londynie. Współpraca z EuCO stała się moim głównym źródłem dochodu. Po 1,5 roku zarabiałem już ponad 10 000 zł będąc jedynie przedstawicielem/sprzedawcą. Okazało się, że marzenie w postaci wybudowania własnego domu jest bardzo realne i to w Polsce! A ponieważ system marketingowy w EuCO daje możliwość nieograniczonej rozbudowy struktur sprzedażowych i generowania dochodu pasywnego, to po zdobyciu doświadczenia zacząłem budować zespół. Tu bez wahania postawiłem na coś co odmieniło moje życie – postawiłem na ROZWÓJ OSOBISTY. Następnym krokiem było nabycie umiejętności przywódczych i menadżerskich. Zacząłem czytać książki, szkolić się a nawet poszedłem na studia – kierunek Marketing Bezpośredni i Mikroprzedsiębiorczość na WSP we Wrocławiu. Po zdobyciu kompetencji ciągle rekrutowałem nowych współpracowników.  Moi współpracownicy  również dostrzegli szansę rozwoju dla siebie i zaczęli budować zespoły.   Tak zaczęła się moja przygoda w budowaniu naszego zespołu, który liczy dziś  ponad  1600 osób.  

Jeśli chcesz – znajdziesz sposób… Jeśli nie chcesz – znajdziesz powód…

Myślę, że głównym determinantem mojego dzisiejszego sukcesu były osobiste życiowe porażki. Wielu ludzi nie osiąga sukcesu w MLM tylko dlatego, że wycofują się po pewnym czasie „szukając powodów” i rozglądają się za czymś innym. Znam to, sam miałem chwile słabości, podczas których myślałem o rezygnacji. Próbę osiągnięcia szczęścia poprzez pracę fizyczną miałem już za sobą. Dlatego postanowiłem „odnaleźć sposób” i iść do przodu! Dziś już wiem, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć.

 

W końcu zacząłem spełniać moje marzenia!

Dzięki współpracy z EuCO  – stałem się szczęśliwym człowiekiem, a właśnie tego poszukiwałem przez ponad 10 lat. Moja praca stała się dla mnie pasją i bardzo lubię to co robię. Dziś już nie martwię się, czy starczy mi na paliwo. Jeżdżę luksusowym samochodem, mam piękne mieszkanie, zapewniony byt rodzinie, z którą podróżuję po świecie. Jeżeli Ty również  chcesz zmienić swoje życie, zarabiać  tyle ile chcesz? Skontaktuj się ze mną chętnie pomogę spełnić Twoje marzenia.

Po 6 latach współpracy z EuCO zarobiłem  ponad 1 milion złotych, a przecież kiedy rozpoczynałem nie miałem pieniędzy na życie…

2 EUCO KONGRES fot. Czarek Kazimierowski (142)20140507_203208

 

Rok 2009 – 2015

2008 rok

 

 

_MG_7131


 

 

 

 

 

 

Jeśli chcesz móc cieszyć się pełnią szczęścia tak jak ja, przeczytaj czym jest MLM

© 2013 Dominik Skoczek. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Strona stworzona przez - TUKOBI.pl - obsługa informatyczna firm
Profesjonalne rozwiązania IT